Aplikacje do nauki języka niemieckiego (w tym tłumacze).
- Bayerische Mama

- 14 lip
- 3 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 21 lip

Naukę języka niemieckiego oprócz słuchania, rozmawiania, czytania i uczenia się z przeróżnych książek (książki znajdziecie tutaj: https://www.bayerischemama.com/post/najlepsze-ksi%C4%85%C5%BCki-do-nauki-j%C4%99zyka-niemieckiego-czyli-jak-nie-utrudnia%C4%87-sobie-%C5%BCycia-z-niemieckim-1) wspomagałam przeróżnymi appkami, które nic nie ważą w porównaniu do książek, a smartfona mamy zawsze przy sobie. Nawet dziesięć minut nauki powoduje, że zawsze coś zostanie nam w pamięci, a i sumienie co u niektórych będzie spokojniejsze 🙂 Nie znajdziecie u mnie obszernych porównań, plusów czy minusów, cen. A jedynie skromne ,,to, co podobało mi się najbardziej w danej aplikacji”. I jedynie te wypróbowane i przetestowane przeze mnie.
LingQ - nauka z prawdziwych treści: tekstów i podcastów, dobra od poziomu B1. Można słuchać, zaznaczać nowe słowa i budować własną bazę słownictwa.
Wort des Tages – jak sama nazwa wskazuje: codziennie nowe słówko. Appka wysyła nam o ustalonej godzinie,, wyraz dnia,, wraz z przykładami użyć.
Schubert Wort+Satz, czyli appka do uruchomienia naszego myślenia. Uczymy się słownictwa wielopoziomowo, nie wykonując ciągle tych samych czynności. Działów jest dużo i każdy z nich jest obszerny, więc aplikacja zagościć powinna u nas na dłużej.
PONS Spell Flash – zabawa w znajdywanie wyrazów. Warto znaleźć czas na rozrywkę (nie zapomnijmy, że poprzez zabawę uczymy się szybciej i przyswojona rzecz dłużej pozostaje nam w pamięci).
Deutsch B2 Grammatik Übungen – z każdego zagadnienia gramatycznego znajdziemy kilka ćwiczeń.
Learn German B2 Test – po kilka ćwiczeń/testów z gramatyki.
B2-Deutsch Beruf VHS to zbiór dwudziestu tematów z kończącymi je testami. Inna niż pozostałe aplikację. Zaprojektowana w przemyślany sposób z naciskiem na komunikowanie się.
Grammatik A1-A2-B1-B2 jak wskazuje sam tytuł apki, istnieje możliwość wyboru poziomu, do którego jest kilkadziesiąt testów.
PONS Trener Słownictwa – ciekawa i z pomysłem. Można wybrać sposób nauki słownictwa.
Duolingo – najlepiej sprawdza się na start i do wyrobienia nawyku, ale do B1/B2 warto dołożyć coś „poważniejszego” (np. Babbel/Busuu + LingQ/Anki).
Babbel – już na wstępie należy wprowadzić ustawienie tj.: poziom znajomości języka, wiek, ile czasu dziennie chcemy poświęcić na naukę języka. Na plus!
Busuu – rozpoczynamy testem sprawdzającym poziom języka trwającym od 5 do 15 minut. Wcale nie głupie! 🙂
Der Die Das – do szybkiego wyszukiwania wyrazu wraz z definicja z Wiki i przynależącego rodzajnika.
Wort Guru – zabawa w odnajdywanie wyrazów, ale wcale nie taka łatwa.
Anki - fiszki z inteligentnymi powtórkami. Najlepsze, jeżeli chcesz utrwalić słownictwo.
DeepL - do tłumaczeń pojedynczych słów.
Zapytacie a co z tłumaczami? Przerobiłam kilka różnych i te, które używam jeszcze od czasu do czasu to góra dwie aplikacje (obydwie tłumaczą pojedyncze wyrazy). Pamiętajmy, że każdy tłumacz musimy używać z ,,głową”, ale nie tą w chmurach, tylko na karku 😉
DeepL Write – koryguje i tłumaczy tekst; można wybrać styl korygowanego tekstu pomiędzy swobodnym, profesjonalnym, lekkim, akademickim albo po prostu tylko korektura. Uwaga: wyszukuje niemieckie i polskie wyrazy.
PONS Tłumacz – tutaj na PONSIE nie można się zawieść. Aplikacja tłumaczy w dwie strony tj. z polskiego na niemiecki i z niemieckiego na polski, wyświetla rodzajnik, propozycje użycia, zwroty.
Reverso Context – może nie jest idealny, ale czasami może się przydać – najbardziej, gdy chcemy sprawdzić, w jakich zwrotach czy sytuacjach używa się się danego wyrazu lub przetłumaczyć.
Leo.org /dict.cc - slowniki z dużą bazą przykładów i idiomów; z forum.
Istnieje jeszcze możliwość wpisania danego wyrazu lub zwrotu w Google z dopiskiem ,,tłumaczenie“. Wyświetlą się wtedy polskie tłumaczenia, jak i niemieckie (też jest pomocne, ale na wyższych poziomach języka). Nie możemy zapomnieć, że Google ma swojego tłumacza (w postaci Apki lub po wpisaniu w Google interesującego nas wyrazu z dopiskiem ,,tłumacz“.
Niestety, ale coraz częściej możemy zaobserwować, że prawie wszystko jest płatne, albo inaczej: nic nie jest za darmo. Aby korzystać w pełni z aplikacji, często należy coś dokupić, zapłacić za całą wersję, zasubskrybować, albo dodatkowo co gorsze: naoglądać się wyskakujących reklam. Na szczęście (UWAGA!) większość opisanych przeze mnie aplikacji jest dostępna bez opłat i nie ma wyskakujących denerwujących reklam.




Komentarze